W świecie zdominowanym przez plastik i masową produkcję, Kaziuk Suwalski pozostaje enklawą prawdziwego rzemiosła. Za każdym przedmiotem stoi tu konkretny człowiek i jego wieloletnia pasja.

Tegoroczna, 26. edycja wydarzenia, była pod wieloma względami wyjątkowa. Ulice Suwałk wypełniły się gwarem, muzyką ludową i zapachami, które skutecznie rozgrzewały serca odwiedzających. To nie jest zwykły jarmark. To żywy pomnik historii i kulturowy fenomen, który nie daje o sobie zapomnieć, łącząc pokolenia.
Co sprawia, że w dobie cyfryzacji i masowej produkcji tysiące ludzi wciąż chce spotykać się na świeżym powietrzu, by kupić drewnianą zabawkę, domowy chleb czy ręcznie malowaną pisankę? Odpowiedź kryje się w autentyczności. Na Suwalszczyźnie tradycja odpustowa ku czci św. Kazimierza wciąż przyciąga tłumy, oferując coś, czego nie znajdziemy w żadnej galerii handlowej – duszę przedmiotu i historię jego twórcy.
Kaziuk Suwalski to wydarzenie głęboko osadzone w historii, bezpośrednio nawiązujące do wielowiekowych tradycji Kaziuków Wileńskich. Jego patronem jest św. Kazimierz Jagiellończyk, postać symboliczna, łącząca narody Polski i Litwy. To właśnie ten wspólny mianownik sprawia, że jarmark staje się naturalnym miejscem styku kultur, które na tych terenach przenikają się od wieków w sposób całkowicie organiczny.
Na straganach język polski naturalnie miesza się z litewskim, a rzemiosło z obu stron granicy prezentuje bliskie sobie motywy, różniące się jedynie drobnymi detalami wykonania. Ta jedność w różnorodności jest fundamentem, na którym zbudowano sukces Suwalskiego Kaziuka.
Współczesny powrót do natury był na tegorocznym jarmarku widoczny na każdym kroku. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się stoiska oferujące produkty wzmacniające organizm w trudnym czasie przednówka. Wystawcy zaprezentowali bogatą ofertę olejów tłoczonych na zimno – lniany, z czarnuszki czy ostropestu. Prawdziwym hitem, szczególnie z okazji Dnia Kobiet, był olej z wiesiołka, nazywany „cudownym olejem dla kobiet”, zbawiennie wpływający na cerę, włosy i paznokcie.
Równie imponująco prezentowała się oferta miodów z miejscowości Słomianka oraz naturalnych syropów bez sztucznych aromatów. W dobie poszukiwania alternatyw dla aptecznych suplementów, tradycyjna wiedza o darach natury okazuje się bezcenna.
W świecie zdominowanym przez plastik i masową produkcję, Kaziuk Suwalski pozostaje enklawą prawdziwego rzemiosła. Za każdym przedmiotem stoi tu konkretny człowiek i jego wieloletnia pasja. Wyjątkową postacią jarmarku jest artystka malująca ikony na desce, która jako jedyna w Suwałkach kultywuje również niezwykle pracochłonną technikę wzorów cerowanych igłą. To unikatowa metoda, w której na przygotowane podłoże nanosi się sznureczki, tworząc misterne wypełnienia, by na koniec usunąć fastrygę, pozostawiając ażurowe dzieło sztuki.
Niezwykłe wrażenie robią sylwetki twórców, dla których sztuka ludowa jest sposobem na życie od dziesięcioleci. Artystka z Lipska nad Biebrzą, pisząca pisanki metodą woskową nieprzerwanie od 1969 roku, to żywa legenda. Obok niej spotkać można emerytowanego stolarza, który swój wolny czas poświęca na tworzenie drewnianych zabawek z resztek materiału, dając im drugie życie i niosąc radość kolejnym pokoleniom dzieci.
Piszę te pisanki od 1969 roku. To wymaga czasu – wydmuchać jajko, wymyć, nagrzać wosk, kolejno nanosić kolory. Ale warto – opowiada autorka pisanek, podkreślając wagę cierpliwości w tradycyjnym rzemiośle.

Kulinarna mapa Kaziuka Suwalskiego to podróż przez regionalne specjały, których zapach wypełniał suwalskie ulice. Odwiedzający mogli spróbować tradycyjnych sękaczy, orzeszków i mrowisk z Filipowa oraz aromatycznych wędlin z Łap koło Białegostoku, takich jak palcówka, słoninka czy kindziuk. Intrygującą nazwą przyciągał „dżem ze świnki”, czyli tradycyjny, domowy smalec.
Autentyczność smaku wynika tu z metod produkcji – piekarnia rzemieślnicza oferowała chleby na zakwasie (z czarnuszką, kiszoną kapustą czy żurawiną) wypiekane w ceramicznym piecu opalanym drewnem. To właśnie ten dymny aromat i chrupiąca skórka budzą w nas tak silne, pozytywne emocje.
26. edycja jarmarku zapisała się w pamięci wyjątkową, wiosenną aurą. Choć Suwałki przyzwyczaiły nas do deszczu lub śniegu podczas Kaziuków, tym razem słońce i wysoka temperatura przyciągnęły rekordowe tłumy. Ta zmiana pogody sprawiła, że zimowe z założenia święto przeobraziło się w radosny festiwal wspólnoty.
Zjawisko to ma wymiar symboliczny: regionalna muzyka, uśmiechy wystawców i ciepło międzyludzkich spotkań potrafią odmienić nawet najbardziej surowy wizerunek regionu. Polski Biegun Zimna na jeden dzień stał się najcieplejszym miejscem w kraju.
26. Kaziuk Suwalski udowodnił, że tradycja rzemieślnicza i kulinarna nie tylko przetrwała próbę czasu, ale wciąż rozkwita. To wydarzenie karmi zmysły i przypomina o wartości autentyczności w dzisiejszym, zagonionym świecie. Jeśli nie udało Wam się dotrzeć na Suwalszczyznę w tym roku, koniecznie zaplanujcie wizytę za rok – dla smaku miodu, zapachu chleba z pieca i spotkania z ludźmi, którzy w swoją pracę wkładają całe serce.
Polski Biegun Zimna nie jest już zimowy. Nastała wiosna. Ostańcie się z Bogiem.
Podczas Kaziuka Suwalskiego ulice A. Patli i W. Witosa w Suwałkach zamieniają się w tętniący życiem kiermasz, gdzie wystawcy oferują tradycyjne rękodzieło, wyroby artystyczne oraz regionalne przysmaki. Wydarzeniu towarzyszą występy zespołów ludowych i tradycyjnych z Suwalszczyzny, co podkreśla lokalny folklor i tradycje.